Obiecałem w którymś z postów, że napiszę trochę o pracy w Microsoft. Ale w związku z tym, że jestem aktualnie na urlopie (opiekuję się małym Tomkiem i jego mamą) to nawet zbyt wiele się jeszcze nie napracowałem. W związku z tym myślę że może napiszę kilka słów o tym jak znalazłem się w Microsoft Polska - bo wiem że kilka osób to bardzo interesowało.
Dobrym wstępem pewnie byłoby stwierdzenie że przed pracą w Microsoft pracowałem najpierw w firmie Advantage, która wykonywała różne prace dla Microsoft (opieka nad stronami, itp). To był czas kiedy miałem okazję poznać po pierwsze dużo ludzi w Microsoft, a po drugie specyfikę pracy korporacji oraz wiele narzędzi jakich teraz pewnie będę używał na codzień.
Później miałem okazję pracować w firmie Datacom System, która jest Złotym Partnerem Microsoft. W tej firmie zdobyłem całkiem sporo doświadczenia praktycznego przy współpracy z systemami Microsoft (Windows 2003, Exchange, SharePoint, itp.).
Od razu też muszę powiedzieć że podobną rozmowę o pracę odbyłem ponad rok temu (wtedy o tym stanowisku dowiedziałem się od Jacka Myrchy z Microsoft). Wtedy zarówno Microsoft nie bardzo mnie chciał ani ja nie bardzo chciałem Microsoft (ze względu na dużą liczbę wyjazdów i kilka innych mniej ważnych czynników). Kolejna propozycja rozmów wyszła chyba w okolicy lutego tego roku (od dobrej znajomej z Microsoft, która chcała mnie zarekomendować) - wtedy też stwierdziłem że chcę nadal pracować w Datacom i nie bardzo chcę zmieniać pracę.
Ale gdy telefon zadzwonił w maju tego roku postanowiłem jednak spróbować coś zmienić i zrobić coś co de facto do tej pory robiłem poza godzinami mojej pracy, a teraz była okazja żebym robił to w godzinach mojej pracy. Kto by z takiej okazji nie skorzystał?
Pierwszy telefon i spotkanie to rozmowa z osobą z firmy rekrutującej pracowników dla Microsoft. Krótkie pytania o moje motywacje, plany długofalowe na przyszłość, dlaczego chcę pracować w Microsoft i rozmowa po angielsku o najbardziej stresującej sytuacji w pracy (opowiedziałem jak to kiedyś jechałem na spotkanie i prezentację do ważnego Klienta z zagranicy i w taksówce musiałem kończyć konfigurację maszyn wirtualnych bo mi się rozsypały rano jak chciałem coś w nich poprawić).
Drugie spotkanie to rozmowa z moją przyszłą szefową. I dosyć podobne pytania o motywacje, moje doświadczenie, itp. Tym razem jednak czułem że jestem przekonywany do tego jak to w Microsoft jest dobrze :) Między innymi dowiedziałem się co tak naprawdę będzie robił IT Pro Evangelist. Rozmowa była o tyle łatwa, że znałem strukturę wielu działów Microsoft i tego co robią poszczególne osoby, więc operowanie skrótami i nazwiskami osób nie było problemem.
Trzecie spotkanie to rozmowa z osobą z HR. Tu głównie pytania o to dlaczego właśnie Microsoft, czy nie mam nic przeciwko temu żeby moim szefem była kobieta, dlaczego bedę dobrym członkiem zespołu, itp. Padły również pytania oczywiście o oczekiwania finansowe (choć w zasadzie to pytanie padło również w pierwszej i drugiej rozmowie) ale też o dodatki jakie mają pracownicy Microsoft (o tym pewnie też kiedyś napiszę - chociaż o tym pisze sam Microsoft na swoich stronach).
Czwarta rozmowa to telefoniczny interview z Londynem z opiekunem wszystkich IT Pro Evangelistów na region EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka). Była to osoba typowo techniczna (zresztą 4 kobieta w tej rekrutacji), która pytała o wiele aspektów technicznych m.in. co to jest Kerberos, jak działa SSL (z dokładnym opisem kolejnych kroków przy nawiązywaniu połączenia), czy potrafiłbym skonfigurować IPSec. Ale pytała również o moje doświadczenia w działaniu ze społecznościami Microsoft. Jak się później dowiedziałem (po fakcie) to w planie był mój wylot do Londynu na tą rozmowę, ale na szczęście od początku wspominałem jaką mam sytuację (że lada chwila na świecie może się pojawić Tomek i nie chcę nigdzie się ruszać) i skończyło sie jednak tylko na rozmowie telefonicznej.
I na tym w zasadzie zakończył się proces mojej rekrutacji. Otrzymałem konkretne propozycje i chwilę czasu do namysłu. Jak widać decyzja był na TAK, bo jestem tu gdzie jestem i pewnie niedługo zacznę działać jako IT Pro Evangelist.
Swoją drogą to na stronach Microsoft można znaleźć całkiem sporo ofert pracy, bo cały czas poszukiwani są nowi ludzie, do wielu różnych działów. Jeśli więc macie ochotę to zawsze można spróbować - myślę, że zawsze warto sprawdzić się, jeśli tylko macie chęć, pasję i lubicie pracę w korporacji.
Na koniec dodam jeszcze tylko, że po całym procesie rekrutacji dowiedziałem się, że 3 moich znajomych również brało udział w rekrutacji na to stanowisko :) Jaki ten świat mały…
Wpisy (RSS)
Lipiec 2nd, 2007 o 08:58
W takim razie tylko pogratulować :)
Pozdrawiam