W zasadzie to okazje do napisania są dwie, ale pierwsza lepiej brzmi - multimedialność Tomka będzie się objawiała tym, że dostał od nas w prezencie kamerę cyfrową. Druga sprawa - Tomek jest już zaszczepiony, co za tym idzie jakoś chyba chętniej będziemy się z nim gdzieś ruszać - np. do znajomych.
Z tą multimedialnością to normalnie strasznie się zrobiło. Ja pamiętam, że jak byłem mały to cudem techniki był aparat Polaroid robiący zdjęcia od razu. A swoich zdjęć z okresu niemowolęctwa mam może z 10-20 maksimum.
A tu Tomek ma skończone 6 tygodni a swoich zdjęć ma już myślę ponad 1000 sztuk (z czego kilka najciekawszych dostępnych jest na http://tomasz.kedziora.info). To wszystko oczywiście tylko i wyłącznie dzięki technice cyfrowej, gdzie zdjęcia można robić co 10 sekund (bo nie szkoda kliszy) i ewentualnie później wybierać te co lepsze.
Na szczęście u nas Anetusia ma cierpliwość, żeby faktycznie wybierać te co lepsze i je wywoływać (czy nadal się mówi “wywoływać”?). Choć jak na mój gust to powinniśmy zostawiać 10% a nie 50%. Ale nawet wybierając te co lepsze i wrzucając je do klasycznych albumów ja już teraz widzę, że czasu nie będzie na ich przejrzenie. Chociaż pewnie Tomuś będzie zadowolony, że może siebie obejrzeć jak rozwijał się praktycznie z dnia na dzień.
I tak właśnie ostatnio Anetusia wymyśliła, że Tomuś musi mieć swoją kamerę cyfrową. Dla mnie to nie był zbyt dobry pomysł, bo jakoś za kamerami nie przepadam z kilku powodów. Po pierwsze rejestrują jakiś ciągły obraz, który nie zawsze w całości wygląda tak dobrze jak jedno zdjęcie. Po drugie żeby taki film dało się oglądać to przydałoby się go później jakoś obrobić, może opisać - a to kolejny czas, który na to trzeba poświęcić.
No ale przecież nie będę dziecku odmawiał :) i Tomuś od kilku dni jest posiadaczem kamery cyfrowej. Dla wygody kupiliśmy mu kamerę z dyskiem twardym (żeby nie bawić się z płytami DVD czy kasetami) z której można zgrywać film od razu na komputer a jednym przyciskiem wrzucać na płytę DVD. Kamerka jest całkiem przyjemna, bo funkcjonalna, mała i lekka.
A poniżej filmik-próbka i przy okazji trochę bardziej ruszający się (niż na zdjęciach) Tomuś. Pewnie jeszcze się sporo muszę nauczyć o ustawianiu tej kamery, bo teraz na przykład trochę blade kolory wyszły, chociaż akurat to było w nocy przy sztucznym oświetleniu.
I kończąc ten wpis dorzucę jeszcze informację, że Tomuś jest już po podstawowych szczepieniach (podstawowe choroby 6 w 1 + dodatkowo rotawirus). Teraz chyba z trochę większą swobodą będziemy się mogli ruszyć między ludzi - czy to do sklepu, znajomych czy na jakiś wyjazd. Chociaż w sumie i do tej pory Tomuś całkiem sporo zwiedził już a i wiele osób było z wizytą.
A taka pierwsza większa wizyta to szukuje nam się w połowie sierpnia, kiedy najprawdopodobniej pojedziemy do Kielc na ślub mojego brata Michała. I to chyba wtedy Tomuś zaliczy dłuższą jazdę samochodem. A kolejną planujemy (o ile nie będzie przeciwskazań) na wrzesień nad polskie morze.
Wpisy (RSS)
Lipiec 20th, 2007 o 17:57
żeby tak na śpiąco biednego człowieka filmować ;)