Dopiero teraz o tym piszę, ale to dlatego, że mały Tomek zrobił nam niespodziankę i urodził się wcześniej niż było to w planach. Tak więc korzystając z okazji, że właśnie śpi koło mnie (zarówno on jak i jego mama) to napiszę o tym ważnym wydarzeniu kilka słów.
Tomek miał pojawić się na świecie 20 czerwca i tak z Anet nastawialiśmy się, chociaż nasz lekarz stwierdził, że teoretycznie może się to już stać w każdej chwili.
W czwartek, 31 maja, miałem okazję jeszcze urządzić pożegnalną imprezę u mnie w poprzedniej firmie (Datacom System S.A.) na której to imprezie była też ze mną Anet z Tomciem w brzuchu. Muszę jeszcze tylko w tym miejscu krótko wspomnieć, że bardzo się cieszę że miałem okazję pracować tam z takimi ludźmi. Ostatni rok był naprawdę rewelacyjny, a ludzie których poznałem naprawdę super. Do tego zdobyłem naprawdę dużo ciekawego doświadczenia, które pewnie jeszcze nie raz wykorzystam.
Natomiast 1 czerwca (piątek) to mój pierwszy dzień w nowej pracy w Microsoft. Cały dzień spędziłem poznając ludzi, załatwiając podstawowe rzeczy, rozglądając się po firmie i moich obowiązkach. Szerzej o tym wszystkim postaram się napisać w osobnej notce (może jutro lub na początku przyszłego tygodnia).
A po pracy planowo mieliśmy z Anet pojechać na kontrolne KTG do szpitala, więc grzecznie na godzinę 17:00 byliśmy już w szpitalu. Nie wdając się już w szczegóły powiem tylko, że położne stwierdziły “Pani już u nas zostaje, a Pan może jechać po rzeczy żony”. No więc stało się faktem to na co czekaliśmy tyle czasu.
Ja więc w porze największych korków jechałem z Żelaznej na Ursus żeby zabrać przygotowaną wcześniej torbę (choć i tak nie była w 100% gotowa) i za chwilę ponownie wracać. Na szczęście w międzyczasie żona zadzwoniła, że nasza położna stwierdziła że to jeszcze trochę potrwa, więc i nogę z gazu trochę zdjąłem i odetchnąłem z ulgą.
Tu też wiele rzeczy myślę pominę i powiem tylko tyle, że po kilku godzinach porodu rodzinnego nasz Tomcio przyszedł na świat 1 czerwca o 23:35 - czyli załapał się jeszcze na urodziny w Dzień Dziecka. Urodził się mając 3180 gram, 52 cm długości i dostał 10 punktów Apgar na dobry początek życia.
Niestety zarówno infekcja jak i późniejsza żółtaczka zatrzymały mi Anet i Tomka w szpitalu kilka dni dłużej (niż standardowe 2 dni), ale już 9 czerwca miałem ich w domu. W międzyczasie chodziłem do pracy, ale też były to raczej działania ogólno-poznawcze niż jakaś konkretniejsza praca.
Natomiast od zeszłego tygodnia mam 2 tygodnie wolnego i siedzę sobię w domu i próbujemy sobie radzić z naszym Tomkiem, choć czasami mam wrażenie, że on już sobie nas lepiej ustawił.
I już na koniec informacja o zdjęciach o które pytają ciągle znajomi i rodzina. Na razie wrzucamy kilka zdjęć małego Tomka i pewnie będziemy je nadal uzupełniali, bo zdjęć robimy dziesiątki dziennie. Te najciekawsze dostępne są już pod adresem tomasz.kedziora.info.
Wpisy (RSS)
Czerwiec 20th, 2007 o 12:33
Wszystkie zdjęcia obejrzałem i nie raz się uśmiałem hehe :) Syn pierwsza klasa :) Swoją drogą ciekawie zacząłeś nową pracę - od urlopu :P Ale ciesz się Tomkiem, masz z czego ;)
Czerwiec 22nd, 2007 o 23:17
fajnie Ci :)
Czerwiec 28th, 2007 o 08:24
Zdjęcia rewelacyjne:) Mała osóbka na nich też - niesamowicie się uśmiecha :) Gratulacje :)
Czerwiec 28th, 2007 o 09:07
@basiaw7: Te uśmiechy to na razie chyba póki co tylko grymasy i niestety rzadko kiedy udaje się je złapać aparatem. Ale próbujemy :)