W telegraficznym skrócie
Napisał Mariusz Kędziora w kategorii Praca w Microsoft, Prywatne, TomekW telegraficznym skrócie wypadałoby napisać parę słów o tym co u nas słychać od czasu ostatnich moim wpisów z Barcelony. Bo już nawet kilku znajomych zaczęło się zastanawiać czy matka korporacja (Microsoft) nie wciągnęła mnie na dobre i czy nie pracuję po 23h na dobę.
Chyba muszę rozczarować wszystkich sceptyków Microsoft - nie pracuję po 23h na dobę, a czasem nawet mam wrażenie, że pracuję krócej niż zwykły Kowalski. Ale to poniekąd rewelacyjna polityka Work & Life Balance w naszej firmie, gdzie mogę mocno dostosowywać swoje godziny pracy. A że na dodatek mam świetną szefową to póki co udaje mi się rewelacyjnie godzić obowiązki firmowe z tymi domowymi (które przez problemy Tomusia dają nam trochę w kość).
Ale wracając do tematu telegraficznego skrótu. Po powrocie z Barcelony zaplanowany mieliśmy chrzest małego Tomka. Zorganizowaliśmy go w małym gronie (tylko rodzinnym) w Warszawie. Zastanawialiśmy się dłuższy czas gdzie to wszystko zorganizować czy czasem nie w Kielcach (jednak większa część rodziny właśnie stamtąd pochodzi - z okolic konkretniej). Ale jednak decyzja padła na Warszawę.
Pewnie jak znajdę chwilę czasu (co będzie ciężkie do końca roku) to oczywiście zrobię aktualizację galerii zdjęć (naszych i Tomka), bo wiele osób o to pyta - zwłaszcza rodzina.
Niestety tuż po chrzcie (wróciłem z Barcelony w piątek wieczorem, chrzest był w niedzielę) w poniedziałek popołudniu musiałem znowu wsiąść w samolot i polecieć do Pragi na 3 dni szkolenia firmowego. Trochę nas szkolono z odpowiedniego podejścia do ludzi z którymi pracujemy, trochę o tym jak pokazywać się wśród naszych Klientów i trochę ogólnie o naszej roli ITE.
Praga naprawdę była rewelacyjna (opiszę to osobno w blogu), ale tak naprawdę chyba przez ten wyjazd do Barcelony średnio miałem ochotę tam siedzieć. Jakoś wolałbym zdecydowanie pobyć trochę w domu - tym bardziej, że przez tydzień jak mnie nie było zauważyłem widoczne zmiany u Tomusia. Naprawdę taki tydzień nie widzenia dziecka w wieku 5 miesięcy to ogromny kawał czasu i widać naprawdę spore postępy w jego rozwoju.
Niestety nie udało mi się ostatnio (mimo mojego harmonogramu) podejść do żadnego kolejnego egzaminu Microsoft, a to głównie dlatego, że rozpocząłem cykl prezentacji na uczelniach. Przez 3 dni byłem w Poznaniu, gdzie miałem prezentacje na Politechnice i Uniwersytecie (o tym też napiszę osobno). Opowiadałem tam o Windows Server 2008. Na szczęście udało mi się wszystko tak załatwić, że mogłem zabrać ze sobą Anet i Tomusia - więc przy okazji zwiedziliśmy sobie trochę Poznań (ja tam byłem pierwszy raz w życiu).
W międzyczasie z Tomusiem trochę pojeździliśmy po kolejnych lekarzach, zdążyliśmy mieć kolejne EEG i nawet przez 3 dni być w szpitalu (tym razem w Instytucie Matki i Dziecka). Ogólnie dobrze nadal nie jest, ale pomału idzie to w dobrą stronę i widać pewne postępy. Związane są pewnie z włączeniem nowego leku do jego kuracji neurologicznej plus tego, że Tomuś nosi okularki.
I to chyba wszystko jak na telegraficzny skrót i informację, że jednak nadal żyję i mam się dobrze. A wszystko to pisałem jadąc sobie pociągiem z Warszawy do Opola gdzie mam dziś prezentację na Politechnice Opolskiej, gdzie będę (w ramach IT Academic Days) opowiadał o tym co nowego w naszym najnowszym dziecku - Windows Server 2008.
Wpisy (RSS)
December 13th, 2007 o 18:05
Dobra bajka z tymi 23-ma godzinami. Nie mow mi, ze nie lapiesz sie na nieodpartej potrzebie sprawdzania poczty na OWA :)
December 13th, 2007 o 19:49
@Mike: Ano łapię się na tym sprawdzaniu poczty przez OWA i pewnie najwyższy czas zrobić to co zrobił już Tomek…
I chyba trzeba by spróbować na wyjazdach (jak jestem faktycznie OOF) nie odbierać poczty. Zawsze jednak wmawiam sobie, że jak to zrobię na wyjeździe to później będę miał mniej pracy (przy przeróbce maili).
Tylko co ja teraz robię? Siedzę w barze na dworcu w Opolu i czekam na mój pociąg do Warszawy… Jednak te korporacje nas zniewalają dając nam do ręki narzędzia w postaci kart typu Orange Everywhere :)