Prawie pół roku sie nie odzywać (pisać) to chyba mój aktualny rekord? Dziś to troszkę nadrobię, ale czasu jest jak na lekarstwo, więc dziś króciutko będzie, ale za to opiszę najważniejsze zmiany jakie zaszły w moim życiu w drugiej połowie 2005 roku (trzymajcie się krzeseł!).
W sprawach biznesowych będzie najkrócej. Coś tam się dzieje generalnie w biurze - po przeprowadzce do nowej siedziby nawet zdążyliśmy się już zadomowić i jedno przemeblowanie na koncie już mamy. Pracy jak zwykle po uszy - co mam nadzieję, w miarę czasu będzie widać w moim portfolio. Z większych rzeczy, które udało się zrobić to udana konferencja MTS 2005 czy strona Studium Języków Obcych Akademii Świętokrzyskiej. Dodatkowo szkolenia online z licencjonowania dla firmy Microsoft oraz bieżące prace dla tejże firmy. Na nowy rok szykuje się natomiast duży konkurs nt. SBS 2003.
Najważniejsze zmiany jednak (które zabierały mi mnóstwo czasu) zaszły w strefie życia prywatnego. Zaczęło się od tego, że z Anet nam się zaczęło coraz lepiej układać, a od września zaczęliśmy sobie urządzać nasze własne mieszkanko. Pracy było przy tym coniemiera (gdyby nie pomoc rodziców Anet to byłoby kiepsko z czasem). Bo i szukanie wszystkiego, dobieranie, układanie, urządzanie, planowanie… ufff żeby wreszcie w październiku-listopadzie wprowadzić się do własnego M-3.
Mieszkamy sobie więc z Anetusią w Warszawskim Ursusie, na swoich śmieciach, w mieszkanku z własnym ogródkiem i jest nam naprawde dobrze. Zreszta zauważyliśmy, że mimo tego, że już sporo urządziliśmy sobie w mieszkaniu to chyba tak naprawde nigdy nie będzie tam wszystko zrobione na 100%. A i mimo tego każdy weekend był albo weekendem prac domowych albo odpoczywania po poprzednim weekendzie - stąd permanentny brak czasu.
A teraz co najważniejsze - tuż przed świętami Bożego Narodzenia zapytałem Anet czy nie chciała by być moją żoną :) I mimo ogólnego szoku - jak najbardziej się zgodziła i przyjęła pierścionek zaręczynowy, zaręczając że moją żoną chce być! Tak więc od 22 XII jestem zaręczony, a na rok 2006 planowany jest nasz ślub. Wielu znajomych to zaskoczyło, ale bardzo dobrze - jednocześnie dziękuję za wszelkie gratulację :)
Do całości brakuje jeszcze oczywiście kilku(set) zdjęć naszych wspólnych, z urządzania mieszkania, z zaręczyn, świąt, itp - ale to postaram się również jakoś niedługo nadrobić żeby było wiadomo naocznie co tam U NAS słychać. A o mojej Anetusi (jak kiedyś się zgodzi) to może osobną podstronę zrobię :)
A więc dziś było krótko i na temat - postaram się napisać coś więcej pod koniec stycznia! A tymczasem Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim życzę!
Wpisy (RSS)